Sens życie – jak o nim mówić, skąd brać, gdy boli

Spis treści

Jestem bodajże jedynym magistrem na świecie od mówienia o sensie życia.

Mam skończone 57 lat oraz nieskończone pokłady zdrowia i szczęścia.

Chorowałem na wszystko, nie choruję na nic.

Codziennie pomagam innym mieć to samo co mam.
Nie umiem kłamać. Umiem nie myśleć. Nie idzie mi z marketingiem.

Skupiam się tylko na tym, co ważne.

Nieważne nauczyłem się ignorować a brak planu uczyniłem jedynym planem.
Codziennie pomagam znaleźć lub odzyskać zdrowie.
Nie zajmuję się suplementami – w większości nie są potrzebne. Dietami – zwykle szkodzą i powodują otyłość. Ćwiczeniami – dzienna porcja świadomego i niezbędnego ruchu jest porcją wystarczającą.
O tym, co naprawdę ważne i zapewnia odporność, czyli brak podatności na choroby, napisałem książkę. Ja stosuję się do niej w 100%. (Nie umiem kłamać.)
O tym, jak się odżywiać, a nie tylko jeść – będzie kolejna. Jak przestać się bać – kolejna.

Odporność obejmuje cały nasz organizm – ciało i umysł.

Lęk przed życiem to częsta przyczyna chorób,

przed życiem z bólem ciała – jeszcze częstsza.

Szkoła odporności to szkoła życia.

Wielokrotnie zdawałem testy, niektóre po poprawce. Aż nabyłem kwalifikacje – na uniwersytecie warszawskim, a potem w życiu.

Od 1986 roku zajmuję się fachowo sensem życia.

Wg Wiktora Emila Frankla, twórcy logoterapii, jedynym

motorem ludzkiego działania jest sens.

Nawet samobójca dopóty działa, dopóki widzi sens – jeśli nie życia, to umierania.

Jestem bodajże jedynym magistrem na świecie od mówienia o sensie życia.

Dziś nie tylko umiem o nim mówić.

Umiem i mówić, i pomóc ciału, żeby nie bolało.

Ból życia lokuje się w ciele. Pomagam nadać życiu sens i pozbawić go bólu. Lub mimo.
PS
Moja magisterka powstała w 1991 roku. Zmusiła mnie do niej największa piła na wydziale. Zmarła, nim doszło do obrony. Nie chodziło jej o magistranta, jej chodziło o terapię. Miała nieuleczalnego raka. Chciała uleczyć choć sens.
Później straciłem zapał do tej magisterki. Obroniłem, gdy się okazało, ze absolutorium to tyle samo, co matura.
„Dziękuję Panu, że zajął się Pan tym tematem. Tematem sensu w języku. Byłam bardzo przeciwna od strony językoznawczej. Przekonał mnie pan tym, że ma to sens od strony praktyki życiowej. Jak mówić z sensem o sensie. Gratuluję uporu. Sensownego.” – mówiła Profesor Grzegorczykowa po obronie.
Liczę na to, że mój upór, by pomagać jedynie z sensem, ma sens. Bo gdyby nie, jaki by ono (życie) miało sens.

Sens ma pozbycie się bólu – wszelkiego.

Trzeba i mówić i pracować z ciałem.

To ma sens.

Ostatnie wpisy

Szkoła dobrego snu
Nic prostszego, a efekty mogą zaskoczyć. Teraz trudno o młodych i doświadczonych zarazem.
chętnie pomogę