Pomagam pozbyć się bólu i skutków stresu

Nazywam się Stefan Podedworny

Zajmuję się zdrowiem. Pomagam je znaleźć, gdy się zagubi. I pilnować, by się nie zawieruszyło. 

W gabinecie usuwam ból. I staram się, aby już nie powrócił. W gabinecie i on-line uczę też łatwiej się ruszać, lepiej oddychać, mniej myśleć, więcej spać, częściej się uśmiechać, rzadziej jeść. 

Moi klienci po wizycie lepiej wyglądają, częściej się uśmiechają, chętniej korzystają z życia.

Sam mam obecnie 57 lat i staram się być reklamą własnej metody.

Jestem dyplomowanym naturopatą, trenerem personalnym. Specjalizuję się w osteopatii, terapii manualnej, psycho- i neuroimmunologii. Naturalnymi metodami terapii zajmuję się od końca lat 80-tych.

Przez wiele lat równolegle pracowałem kolejno jako nauczyciel, wydawca, manager ds. restrukturyzacji i kilkanaście lat w branży IT.

Dyplom naturopaty uzyskałem w 2017 roku. W 2019 założyłem Ośrodek Kreowania Odporności Uzdrowisko24. W swojej praktyce obecnie stosuję autorską metodę, nakierowaną na relację ciało-umysł.

Wykorzystuję wiele technik manualnych, osteopatycznych, relaksacyjnych i psychoterapeutycznych w powiązaniu z najnowszą wiedzą na temat mózgu (neuronauki), uzyskując niezwykle wysoką skuteczność.

Celem jest uruchomienie naturalnych mechanizmów samoleczenia, tkwiących w każdym z nas.

Często bóle w różnych częściach ciała powodowane są problemami natury psychicznej – stres, brak siły do życia, brak poczucia sensu, nałogi, bezsenność, nieradzenie sobie. Koncentracja tylko na likwidacji bólu ciała albo tylko na terapii sensu nie przynosi takich efektów, jak połączenie obu metod w trakcie jednej terapii. Tutaj przeczytasz więcej.  

Zajmuję się też nauczaniem. Obecnie czerpiemy wiedzę głównie z reklam. Uczę więc, co jest prawdą nauki a co prawdą reklamy.  Jak się nie zagubić w gąszczu sprzecznych zaleceń. Temu służy moja książka. Jak korzystać ze zdobyczy współczesnej nauki, by służyły naszemu zdrowiu. 

Najlepiej zrobisz, jak się do mnie odezwiesz. 

Pracuję we wszystkie weekendy – żeby być dla Ciebie dostępnym, gdy Ty masz czas. Po prostu napisz

Jak klikniesz TUTAJ,  zobaczysz, co o mnie aktualnie mówią i możesz się umówić bez pisania

ponad
0
%
Skuteczności
0
%
Pozytywnych opinii
0
+
Kursantów

Masz jakieś pytania? Pogadajmy!

Najnowsze wpisy .

Męski problem

Prostata to często jeden z bardzo dokuczliwych problemów. Gotów jestem...

Ile waży Twoja głowa?

Jeśli dokuczają Ci brak energii, kłopoty z oddychaniem, zawroty głowy,...

Najczęstsze pytania .

Urzekające swą prostotą pytanie dostarcza zwykle największych trudności. Z uwagi na wielość
kontekstow. W zalezności od niego, jesteśmy kimś innym. A tak naprawę te konteksty nas tworzą.
W sensie zawodowym jestem naturopatą, osteopatą, trenerem personalnym.
W odniesieniu do doświadczenia jestem 56-letnim twardo stąpającym po ziemi marzycielem, łączącym
wszystko to, co zwykle łączyć się nie da – najnowsze odkrycia naukowe z wielowiekowa tradycją, to co
widać, z tym co tylko się czuje.
Doświadczyłem wielu chorób, wielu zwrotów życiowych i ciagle mi się chce zaczynać od zera. Uważam
za Andrzejem Poniedzielskim, że młodość przychodzi z wiekiem. No to chyba jestem coraz bardziej
młodzieńcem – pełnym doświadczenia ale i porywów.

Zajmuję się realizacja marzenia. Żeby nauczyć ludzi, aby im się chciało chcieć. Nie choroba często jest
kłopotem, ale kłopotem jest, że się nie chce żyć. Tak naprawdę, to marzę, żeby ludzie nie myśleli o
zdrowiu. Bo kiedy ono jest, człowiek nie myśli. Ani o zdrowiu, ani o chorobie. Cieszy się życiem. Nic mnie
tak nie cieszy, jak uśmiech osoby, która do mnie przyjeżdża czy przychodzi. Bo uśmiech oznacza, że
czas na zdrowie.
Kiedy większość skupia się na chorobach, ja skupiam się na zdrowiu. Staram się wskazać każdemu
warunki niezbędne do zdrowienia. Nie tyle walczyć z chorobą, co wzmacniać siebie. I żyć.
Kłopot z kręgosłupem, jelitami, oddechem ciśnieniem, zaparcia, otyłość, alergie, brak energii,
bezsenność, infekcje – pomagam się tego wszystkiego nie mieć. Ale nie tyle walcząc z chorobą, co
wzmacniając człowieka. I uczę jak żyć. Choć czasem jest to życie z chorobą. Ale jeśli ona jest faktem, z
faktami nie walczymy. Ale wzmocnienie organizmu sprawia, ze zdrowie wraca.
Mówiąc wprost – zajmuję się budowaniem odporności.

Moja metoda nie jest niczym szczególnym.
Każdy wie, tylko jakoś ciężko zapamiętać, że człowiek jest jednością psycho-fizyczno-duchową. Nie
składa się z ciała plus psychika. Człowiek jest taką jednością. Niby wiem, że zmartwienie powoduje ból
fizyczny a radość sprawia, ze ból mija lub o nim zapominany, ale jakoś trudno tak na co dzień
zaakceptować fakt tej jedności oraz że wymaga ona innego podejścia terapeutycznego. Na świecie jest
to traktowane jako metoda ciało-umysł. W Polsce póki co nie jest bardzo popularna. Choć wiemy, że
neurolog, ortopeda czy kardiolog – każdy z nich zajmuje się nerwami, kośćmi i sercem. A wszystko to
jednego człowieka. Którego cienienie będzie inne w okresie radości a inne w okresie smutku.
Moją autorską nazwałem green&red.
Od lat 80-tych zajmuję się logoterapią, Wiktora Emila Frankla. Frankl wyszedł z założenia, że motorem
ludzkiego działania jest dążenie do sensu. Nawet samobójca dopóty działa, dopóki widzi sens, jeśli nie
życia, to umierania. Cały na wskroś jestem przesiąknięty tą koncepcją. Może dlatego tak łatwo zapalam
ludzi do tego, aby im się chciało. Czyli istotna część terapii to wiedzieć, po co mi zdrowie. Zwykle o tym
mówimy, kiedy już jest etap poprawy samopoczucia.
Druga część to techniki manualne i oddechowe. Praca z ciałem. Wiele problemów zdrowotnych wynika z
nadmiernych napięć. Cóż z tego, ze ktoś zaczyna się uśmiechać i chce cieszyć się życiem, kiedy
zapomniał, jak to jest się rozluźnić.
I ja w tym pomagam. Techniki osteopatyczne przeze mnie stosowane nie tylko rozluźniają, ale też w
powiazaniu z pracą z głową niejako pokazują, jak to jest poczuć rozluźnienie. Żeby chciało się ten stan
rozluźnienia pielęgnować już samemu. Najchętniej stosuję masaż wisceralny. Daje dość szybkie efekty.
I trwałe.
Oczywiście, techniki oddechowe mają również kolosalne znaczenie. Skoro już ktoś wie, po co mu
zdrowie, wstępnie został rozluźniony w gabinecie, czas na kontynuację. Mało co tak rozluźnia, jak
poprawny oddech, wykonywany zawsze nosem i zawsze przeponą.

W najpiękniejszym miejscu na świecie – Jasionna, w gminie Bolimów, między Łowiczem a
Sochaczewem. Nieopodal Bzury i Rawki.
Tam jest mój gabinet, zbudowany sercem w drewnie. Ale wciąż powstaje obiekt docelowy, czyli Ośrodek
Kształtowania Odporności Uzdrowisko24.
To miejsce samo niejako uzdrawia. Czasami wystarczy przyjechać, wysiąść, pójść nad staw, usiąść i

posiedzieć gapiąc się wodę. I tak to się zaczyna.
Mieszkamy tu od 2017 roku. W moim założeniu ma to być miejsce, w którym osoby chore nauczą się żyć
z chorobą, a ich opiekunowie z chorymi. Nauczyć się mówić o chorobie, nauczyć się rozróżniać chęć
pomocy od litości – to zadanie dla obu stron. Jak pomóc i jak pomoc przyjąć. Nic nie jest proste.
Ostatnio najwięcej jestem w online. Daje to dostęp najszerszy i niczym nie ograniczony.
Ebooki, kurs Akademia oddechu, Szkoła odporności oraz webinary przyjmą i pomieszczą znacznie
więcej niż tereny w Jasionnej czy w Warszawie.
Oczywiście, póki co jeszcze technologia nie przenosi ani zapachów ani atmosfery serca. Ale traktuję on
line jako zaproszenie do przyjazdu do nas. W brzezinę, sosnę i dębinę

Zapraszam do kontaktu – czy to tutaj w zakładce kontakt, czy po adresami blogów ……, czy na maila
…. .
Można zacząć od bycia na webinarze – każda środa, godzina 20, można ściągnąć ebooka (tutaj),
przeczytać książkę (tutaj…..), skorzystać z kursu (………). Ale tez można i trzeba choć raz być w
Jasionnej. Tu będzie centrum Akademii Oddechu, który stanowi podstawę Ośrodka Kształtowania
Odporności Uzdrowisko24
Umawiać należy się w zakładce kontakt.

Od oddechu wszystko się zaczyna. Uwagę zwracam, że na początku jest oddech, potem dopiero
pożywienie, sen, ruch, myśl. Ta kolejność jest bardzo ważna.
Ośrodek oddychania jest w móżdżku. Tam są regulowane procesy niejako automatyczne. W pierwszym
okresie życia człowiek nie korzysta jeszcze ze świadomości. Ale to dobrze. Nie wpływa dzięki temu na
swój oddech Dlatego na początku pięknie wypycha brzuszek przy wdechu i oddycha nosem. Potem to
wszystko zaczyna się nieco rozregulowywać. Ale również z tego powodu, że człowiek posiada
mechanizmy regulacyjne. Temperatura, tętno, ciśnienie, pH. W tym wszystkim oddech jest kluczowy
Zwracam uwagę, że dla nas najważniejsze jest oddychanie komórkowe. Proces przekształcania
pożywienia w energię – z udziałem tlenu oraz istotną rolą dwutlenku węgla. Proces wytwarzania energii
w komórkach jest podstawą funkcjonowania i zdrowia człowieka. W tym zaś procesie bez tlenu i
dwutlenku węgla nic nie zaistnieje.
To dlatego zwykło się mówić, że bez pożywienia wytrzymamy pewnie ze kilka tygodni, bez wody 3 dni,
ale bez oddychania 3 minuty.
W tym kontekście oddech jest podstawą wszystkiego – naszego życia, zdrowia i odporności.
Więcej w zakładce „akademia oddechu”.

Ja najbardziej skłaniam się ku starej, pochodzącej jeszcze z lat czterdziestych definicji wg Światowej
Organizacji Zdrowia. Ale przerobiłem ją na swój użytek. Wg mnie zdrowie to nie tyle brak choroby, co
możliwość pełnienia ról społecznych. Np. mój znajomy – na skutek wypadku -ma niesprawne ręce i nogi.
Ale nauczył się z ty doskonale sobie radzić. Np. projektował u mnie część uzdrowiska. On siebie uważa
za zdrowego. Kiedyś go pytałem, czy potrafiłby żyć, gdyby znów miał sprawne ręce i nogi. Pytanie go
zaskoczyło. I nagle: „Wiesz, ja nawet prawa jazdy nie oddałem, bo ciągle liczyłem, że będę chodził. Ale
teraz tak się z tym nauczyłem zyć, mam tyle roboty i planów, że chyba nawet nie chcę. Jak ja bym się
teraz za to wszystko zabrał” – powiedział do mnie. Poza tym on nie tyle jest pełen optymizmu. On jest
samym optymizmem. Uczynił sensem swojego życia zarażanie innych chęcią życia. Jako sprawny
miałby gorzej. Paradoks. Ale życie nie jest łatwe.
Od lat życzę wszystkim stanu idealnej harmonii rozumu , ciała, duszy i … kieszeni. To jest moja autorska
definicja i szczęścia i zdrowia,
Dusza – by się chciało, głowa – by się rozumiało, ciało – żeby nadążało, kieszeń – żeby wystarczyło.
Albo gdyby trzeba było korygować brak w harmonii jak wyżej.

Słowo „leczy” jest zarezerwowane dla lekarzy. Nikt nie może „leczyć”, kto nie jest lekarzem. Ja – jak
zaznaczyłem na wstępie – jestem naturopatą. Ja współpracuję z lekarzami. Mam taki obowiązek w
ramach definicji zawodu „naturopata”. Co to oznacza w praktyce? Np. jakiś czas temu był u mnie
człowiek z objawami wskazującymi na konieczność przeprowadzania badań. Zasugerowałem kontakt z
endoktrynologiem. Badania wykazały duże prawdopodobieństwo nowotworu. Ale – co istotne – ja dla

lekarza przygotowałem informację, na czym polega moja terapia w tym wypadku. Tzn jaki był cel,
techniki i efekty. Ale to lekarz musi podjąć decyzję, czy moja terapie sprzyja założeniom jego terapii.
Innymi słowy leczy lekarz. I tylko lekarz. Ja prowadzę terapie wspomagające. Często kluczowe, ale
jednak wspomagające i uzupełniające.
Co ważne, jako naturopata mam obowiązek również przeprowadzania konsultacji dla lekarzy medycyny
oraz innych specjalistów medycyny niekonwencjonalnych. Mam to szczęście, że są lekarze, z którymi
mogę się ja konsultować, ale i którzy chcą się konsultować ze mną.

Większość moich klientów to ludzie w wieku ok 40 lat. Kiedy zdrowie dopomina się, by o nim pomyśleć. I
to jest cały katalog schorzeń typowych dla 40+. Aż trudno jest wszystkie wymienić. Zwykle to problemy
wieloukładowe . Objawy to astma problemy z oddychaniem zasypianiem, ciśnieniem, bóle wszelkiego
pochodzenia, problemy z kręgosłupem, zadyszki, otyłość, zaparcia lub biegunki, impotencja, depresja,
brak chęci do życia, problemy z zaśnięciem wieczorem i obudzeniem się rano, infekcje. Trochę tego jest.
Ale chodzi o to, że te dolegliwości są ze sobą powiązane Jeden problem ciągnie kolejny. Natomiast w
drugą stronę działa lepiej. Tzn np. regulacja oddychania czy zmiana nawyków powodują radykalną
poprawę.

Jeśli nie chce się tego zrobić od razu, to jak najbardziej.
Wbrew pozorom, to jest prostsze niż się wydaje. Ale – wydaje mi się – dość często jest popełniamy błąd.
Że zmiana nawyków jest traktowana jak kara. A ja sugeruję inaczej. Wyzwól w sobie dopaminę. Daj
sobie nagrodę. To, ze dopamina nas pcha na do nałogów i po desery – wiemy. Ale nie jest tak, że nie
można nią sterować. Bo wszystko zależy od tego, co jest nagrodą.
Dlatego kluczem jest pytanie „po co mi zdrowie”. Skoro już wiem, to „jak je uzyskac/odzyskać”. Co mi
sprzyja, co pomaga.
To nie jest proces na jeden dzień Ale bywam wiele razy w szoku, kiedy nałogowy palacz dzwoni na
koniec weekendu z info, że „wiesz, nawet jednego nie zapaliłem i mi się nie chciało”.
Czyli można 😊
Czy jest to łatwe? A to zależy. Nie ma uniwersalnych metod dla każdego.
To jest jeden z powodów, dla którego pierwsza wizyta u mnie trwa zwykle ponad dwie godziny. Nie
chodzi tylko o wywiad, rozmowę, diagostyke i terapię. Chodzi o poznanie osoby, która z problemem
przyjechała. Od tego, jakim jest człowiekiem będzie zależało, jakie będą zalecenia dotyczące stylu życia

To pytanie kompletnie mnie zaskoczyło. Mogę powiedzieć, co jest najważniejsze dla mnie. Nie wiem, co
dla Ciebie. Ale ja od ok dwóch lat nie wstaję z łóżka dopóty, dopóki się do siebie nie uśmiechnę. Serio,
serio. Szczera prawda. Czasem trochę to trwa. Bo nikt nas tak surowo nie osądza, jak siedzący w nas
sędzia, czyli my sami.
Dla mnie najważniejszy jest ten uśmiech do siebie samego. I to, żeby być dla siebie samego
atrakcyjnym. Żeby dało się siebie lubić. Toż nie będę się uśmiechał do kogoś, kogo nie lubię.

Dla mnie medytacja – najprościej mówiąc – to niemyślenie.
Trwanie w niemyśleniu. Nie w gapieniu się na coś. Po prostu, siadam i przestaję myśleć. Nie ma to dla
nie niż wspólnego z jakąkolwiek filozofią etc. Odpoczywam niemyśleniem.

To jest kwestia ocenna. Zwykle, kiedy chcemy uwolnić się od myśli, one nie chcą się uwolnić od
nas. Dużo czytam. Kilka lat temu natknąłem się na książkę dr Mario Martineza „Ciało to umysł”.
Przeczytałem ją kilka razy. Jest pozakreślana i pozaznaczana. Chyba się nauczyłem. Ci, którzy
mnie znają, mogą powiedzieć, że mi niemyślenie akurat nie powinno sprawiać problemów, bo
wtedy jestem sobą. Taki żart, ale nawet niemyślący na co dzień zaczuyna być kłębkiem myśli,
kiedy stara się od nich uwolnić.
Dobra medytacja to nie tylko wielki odpoczynek. Dzięki technikom medytacyjnym da się nauczyć
rozluźniać ciało, radzić sobie z traumami czy kompleksami lub konfliktami. A to – przyznasz –
sprawa niebanalna.

O tym już była mowa. W sensie prawnym – klientów. A tak serio mam znajomych i przyjaciół.